Płaca minimalna to element propagandy

Obietnice złożone przez premiera Polski Donalda Tuska, dotyczące podwyżki od 1 stycznia płacy minimalnej do 1600 zł nie mają specjalnego znaczenia dla gospodarki. Tak ocenia prof. Piotr Dominiak z katedry zarządzania Politechniki Gdańskiej.

Przewidywana przez rząd podwyżka płacy minimalnej nie jest zaskakująca i przesadnie wysoka. Jest to natomiast polityczna odpowiedź na wciąż zwiększające się oczekiwania części pracowników. Wynikają one m. in. z rosnących kosztów utrzymania oraz zjawiska, o którym musieliśmy sobie przypomnieć, czyli inflacji. Trzeba jasno powiedzieć ta podwyżka nie będzie rzutowała drastycznie na koszty związane z prowadzeniem firm.

Z drugiej strony jest oczywiście zagrożenie wynikające z trudnej sytuacji na rynku pracy. Nie jest bardzo prawdopodobne, aby jakaś firma zwalniała swoich pracowników tylko ze względu na zmiany płacy minimalnej. Jednak bez problemów można sobie wyobrazić, że w pewnym zakresie wstrzymane zostanie tworzenie nowych stanowisk. I takiego ryzyka nie należy lekceważyć.

Nie należy zapominać, że w całej dyskusji o znaczeniu płacy minimalnej odnosi się wrażenie, że dominują w niej przede wszystkim hasła propagandowe. Płaca minimalna, to naprawdę nie jest ten czynnik, który dla gospodarki jest najważniejszy, jej rola jest przeceniana ze względów propagandowych.

Gdy analizujemy – dajmy na to – trudną sytuację branży budowlanej, to powiedzmy szczerze, że nie wysokość pensji pracowników wpłynęła na obecne kłopoty wielkich firm z tej branży, ale takie okoliczności jak np. rentowność podpisywanych umów, czy sposób realizacji tych kontraktów. I w tym należy upatrywać prawdziwe przyczyny problemów finansowych owych firm, które nierzadko doprowadziły niektóre z nich do upadku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© Informacje biznesowe
CyberChimps